Luty? Zdecydowanie lecimy na oparach. Ciągnąca się w tym roku (rekordowo!) zima potrafi dać w kość. Kiedy dzień wciąż kończy się szybciej, niż byśmy chciały, a energii jakby mniej to bardzo łatwo odpuścić rzeczy, które robimy dla siebie. A nauka angielskiego często ląduje właśnie w tej kategorii. Dlatego w lutym szczególnie dbamy o to, żeby nauka była przyjemna i osadzona w życiu. Taka, do której chce się wracać nawet w słabszy dzień. Taka, której nie porzucimy przy pierwszym spadku motywacji. Na szczęście dni robią się coraz dłuższe, ptaki zaczynają śpiewać, a efekty naszych współprac indywidualnych napawają coraz większą dumą!
Z Panią Katarzyną zagłębiałyśmy się w czas przeszły. Ale nie w sposób, który większość z nas zna z kursów i podręczników. Bo powtórka teorii to tylko ułamek pracy nad tym co ważne. W głównej mierze, pracowałyśmy nad praktyką. Tworzyłyśmy sytuacje, które realnie mogą wydarzyć się w jej życiu zawodowym i prywatnym:
Ćwiczyłyśmy nie tylko poprawność, ale też:
Zatrzymywałyśmy się przy błędach, ale nie po to, żeby je punktować. Tylko po to, żeby zrozumieć, z czego wynikają i jak je uprościć. Bardzo często osoby dorosłe wracające do angielskiego po latach wiedzą więcej, niż im się wydaje. Mają zasady w głowie, ale brakuje im „przetarcia szlaku” w mówieniu. I właśnie to robiłyśmy – przecierałyśmy szlak.
Z każdą kolejną lekcją Pani Katarzyna:
Bo płynność nie rodzi się z perfekcji. Rodzi się z powtarzalnej, systematycznej praktyki!
Z Panią Agnieszką jedną z lutowych lekcji, zaczęłyśmy od lekkiego tematu czyli Walentynek. Była to rozgrzewka przed głównym zagadnieniem językowym, ale jednocześnie ogromnie ważny element budowania swobody. Pani Agnieszka ma solidne podstawy. Zna czasy, struktury, sporo słownictwa. Problem? Swobodna rozmowa. Ten moment, kiedy nie ma kartki z ćwiczeniem. Nie ma poprawnej odpowiedzi A, B lub C. Jest za to pytanie: „A Ty co o tym myślisz?” Rozmawiałyśmy więc o tym: Czy Walentynki rzeczywiście pozwalają nam celebrować relacje? Czy to autentyczne święto bliskości? Czy może raczej kolejna okazja do wydawania pieniędzy?
Pani Agnieszka odwoływała się do swoich doświadczeń, do relacji, do obserwacji. Wykorzystywała słownictwo z poprzednich zajęć ale zupełnie naturalnie, bez przypominania listy słówek. Najważniejsze jednak było coś innego. W pewnym momencie przestała skupiać się na tym, czy zdanie jest idealne gramatycznie. Zaczęła skupiać się na przekazie. Na tym, co chce powiedzieć.
I takie momenty są bardzo ważne bo kiedy przestajemy kontrolować każde słowo, uwalnia się przestrzeń na:
Błędy? Oczywiście, że się pojawiały. Ale były elementem procesu, a nie dowodem „nieumiejętności”. Mamy bardzo dużą potrzebę aby wszystko od początku robić poprawnie, a przynajmniej po krótkim czasie! Ale język obcy nie działa w ten sposób.
Im więcej mówimy, tym:
W lutym z Panią Agnieszką pracowałyśmy właśnie nad tym: nad odpuszczeniem nadmiernej kontroli i budowaniem odwagi językowej.
Współpraca indywidualna to nie są „lekcje angielskiego online” w klasycznym rozumieniu. To proces, który zaczynamy od:
Nie uczymy się „bo taki jest rozdział w podręczniku”. Uczymy się, bo:
System, powtarzalność, realne użycie języka i wsparcie to fundamenty naszej pracy. Zwłaszcza dla osób, które wracają do angielskiego po latach i chcą wreszcie zrobić to inaczej niż wcześniej.
Jeśli:
to być może to jest moment, żeby podejść do nauki inaczej. W Przyswajalni Językowej pracujemy indywidualnie, w tempie dopasowanym do Ciebie. Z naciskiem na praktykę, mówienie i realne sytuacje z Twojego życia zawodowego i prywatnego. Angielski ma być narzędziem. Ma dawać sprawczość. Ma wspierać Twoje decyzje zawodowe i osobiste. Nie ma być kolejnym wyrzutem sumienia.
Jeśli czujesz, że chcesz uczyć się w sposób uporządkowany, spokojny i skuteczny – napisz do mnie. Sprawdzimy, czy to przestrzeń dla Ciebie!